Pijemy za lepszy czas.

wtorek, 24 grudnia 2013

Święta, święta, święta...

All i want for a christmas is you...  

No więc chcę na sam początek tejże notki wam wszystkim życzyć zdrowych, pogodnych, szczęśliwych i radosnych świąt, wigilii spędzonej z rodziną, spełnienia wszelakich marzeń, niezapomnianego, wspaniałego sylwestra, oraz wszystkiego co najlepsze może wam się przytrafić w nowym roku. Życzę wam rodzinnych i ciepłych świąt kochani Potteromaniacy. WESOŁYCH I HARRYCH ŚWIĄT - jak to mówił Zgredek <3 

Uch, chyba jestem kiepska w składaniu życzeń.... poza tym dodałam je strasznie późno... ale to nic, przynajmniej były szczerze i w miarę na czas - więcej chyba ode mnie oczekiwać niepodobna, prawda? W każdym razie nie dodałam ich w sylwestra, a przy moim poziomie bycia ogarniętą i tak mogłoby być... a więc mam nadzieję że wigilia przebiegła wam w ciepłym, rodzinnym gronie i przyniosła wam dużo radości...

Obiecuję dodać jakiś w miarę świąteczny rozdzialik, ale to jak znajdę czas, bo teraz przykro mi - nie mam go zbyt wiele - ach ta magia świąt, rodziny i wiru przygotowań. Mam nadzieję jednak że mój pomysł z tym rozdzialikiem wypali... no cóż, jeżeli nie - przykro mi bardzo, rozdzialik będzie mimo wszystko ale bez nawiązania do panującej atmosfery, pory roku i ogólnie świąt bożego narodzenia...  Zobaczę jeszcze. 

Ochm, nie jestem pewna czy zauważyliście świąteczną oprawę tego bloga <3 mam nadzieję że tak i że wam się spodoba. Nie udałoby mi się tego zrobić gdyby nie wiele pomocnych informacji i instrukcji na wielu blogach - chwała im za to! Mam nadzieję że świąteczna oprawa i klimat panujące na tym blogu chociaż minimalnie wam się spodobają... a więc teraz tylko wyczekiwać świątecznego rozdzialiku kochani~~




sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział I.

 " Genialna Granger "


Hermiona zmrużyła lekko oczy, chcąc lepiej zobaczyć drobny tekst w książce, którą obecnie czytała. Kolejny raz siedziała w bibliotece sama. Nikt nie siedział tutaj więcej, niż było to konieczne.Jednakże
dla panny Granger biblioteka zawsze stanowiła swoiste panaceum na wszystkie jej bolączki. Nie jesteś czegoś pewna - idź do biblioteki. Tak zawsze sądziła. Spojrzała na swój zegarek - był dosyć nietypowy - posiadał dwanaście wskazówek a na jego tarczy brak było cyfr. Zamiast nich znajdowały się tam maleńkie planety, które krążyły po jej obwodzie-  jak każdy zegarek czarodziejów. Hermiona westchnęła cicho, unosząc brwi - szczerze zdziwiona późną godziną. Znów się zasiedziała. Powinna jeszcze odrobić zadanie z numerologii. I napisać wypracowanie dla Snape'a o możliwych zastosowaniach eliksiru wielosokowego. Zamknęła książkę, i zebrała z ławki resztę, którą wypożyczyła i która była jej potrzebna do odrobienia zadań. Piramidka utworzona z tych ksiąg uniemożliwiała gryfonce widzenie czegokolwiek oraz sprawne przemieszczanie sie - była wyższa od niej samej! mimo wszystko dziewczyna dzielnie ruszyła przez wąski korytarz Hogwartu, wcześniej grzecznie żegnając się z bibliotekarką, która z Hermioną była prawie po imieniu. Drogę do pokoju wspólnego gryfonów znała na pamięć - w końcu uczyła się tutaj już prawie siedem lat. Hermiona powoli kroczyła przez ciemniejący korytarz, ze wszystkich sił starając się nie upuścić tych ksiąg. Większość była naprawdę stara i pewnie po upadku po prostu rozleciałaby się w drobny mak. Niewiele widziała sponad stosu ksiąg i książek, więc nie zauważyła kiedy ktoś na nią wpadł... lub raczej ona wpadła na kogoś. Dziewczyna upadła, a wszystkie książki wyleciały jej z rąk. Podniosła się szybko na kolana, podnosząc wszystkie księgi. Po chwili uniosła wzrok by zobaczyć, kogo potrąciła. Uniosła brwi po raz kolejny tego wieczoru - gorzej być nie mogło. Właśnie wpadła na Dracona Malfoya, ucznia ze Slytherinu
- Patrz jak leziesz, szlamo - Warknął, podnosząc się momentalnie. Nawet przez myśl mu nie przeszło pomóc dziewczynie w podnoszeniu książek - Nawet przejść przez korytarz nie potrafisz nie wywołując kraksy. Genialna Granger... czy ty nie masz życia poza tymi swoimi książkami? - Uniósł brwi, podnosząc jedną z nich, przeczytał tytuł i parskną śmiechem, odrzucając ją znowu na kupkę porozrzucanych książek .
Banda ślizgonów roześmiała się złośliwie, prawie każdy dopowiedział coś od siebie o ślamazarstwie 'tej szlamy z gryfindoru' - ponieważ panna Granger była mugolaczką - czyli czarodziejką urodzoną w rodzinie mugoli - uczniowie Slytherinu twierdzili że ma "brudną - szlamowatą krew" - drwili tak z każdego mugolaka. - Ty też mógłbyś spojrzeć na coś więcej niż czubek własnego nosa i cycki Pansy - Odwarknęła dziewczyna, mrużąc ze zdenerwowania oczy, wstała szybko, podnosząc wszystkie książki i resztki jej godności. Harry zaraz dogonił ją, i położył dłoń na jej ramieniu. Po chwili dołączył do nich Ron. Jej przyjaciele.
- Daj trochę tych książek. Pomogę ci - Powiedział Harry. Hermiona skinęła głową, więc chłopak wziął część książek leżących najwyżej. Kilaka wziął również Ron. Dziewczyna znów mogła widzieć coś spoza stosu ksiązek który niosła. W jej oczach pojawiły się łzy. Nazwał mnie szlamą. Co poradzę, że jestem córką mugoli? Czy mogę zmienić to, jaka się urodziłam? Mimo wszystko Hermiona bardzo emocjonalnie przyjmowała każdą obrazę, traktującą o jej statucie krwi. Harry widząc jej szklisty wzrok uśmiechnął się
- Nie uszło mu to płazem, uwierz. Ron dał mu nauczkę - Powiedział przyciszonym głosem - Niestety nie magicznie, ale stara dobra brutalna siła jeszcze nikomu nie zaszkodziła. A na pewno nie Malfoyowi. 
Dziewczyna uśmiechnęła się przez łzy. W towarzystwie przyjaciół prawie zapomniała o całej sprawie, i nawet nie zauważyła kiedy podeszli do obrazu grubej damy, który miał przepuścić ich do pokoju wspólnego. 
- Hasło. - Powiedział obraz suchym, rzeczowym tonem - wyraźnie obrażony, że jej przeszkodzono.
- Nędzny Kundel. - Cała trójka powiedziała hasło w jednym momencie, by potem parsknąć śmiechem. 
Pokój był prawie pusty. Było naprawdę późno - większość gryfonów po prostu udała się do swoich dormitoriów spać. Hermionie to niezbyt przeszkadzało. Zajęła stolik, przy którym siedziała już Ginny, kładąc na  nim książki i pergaminy z przytłumionym pacnięciem. Podobnie zrobili chłopcy, po czym zajęli miejsca. Harry usiadł blisko Ginny... bliżej, niż nakazywała by to zwykła przyjaźń. Będzie z nich świetna para.
- Och, kiedy ja to ogarnę... powinnam zacząć robić to... - Zaczęła, ale jej przyjaciele dokończyli za nią
- Jakiś miesiąc temu... co się ze mną dzieje? - Uśmiechnęli się prawie w jednym momencie - To chciałaś powiedzieć, prawda? - Dziewczyna przytaknęła, i zabrała się do pracy - otworzyła pierwszą z brzegu książkę i wygładziła dokładnie pergamin. Zmrużyła oczy - czy myślicie, że dwie i pół rolki pergaminu wystarczą? - Zastanawiała się na głos, a Ron, lekko poirytowany odpowiedział, że Snape oczekiwał wypracowania długości tylko jednej rolki pergaminu. Więc oczywiście, że wystarczy. Z nawiązką. Pierwsza ziewać zaczęła Ginny, która przecierając oczy i przepraszając udala się do swojego dormitorium spać. Zaraz po niej poszli chłopcy. Hermiona została sama, ziewając, ale jej umysł pracował teraz na pełnych obrotach.
Kiedy skończyła to, co sobie zaplanowała, cicho udała się do swojego dormitorium. Nie chciała obudzić koleżanek, a każda z nich już spała. Zdjęła przez głowę mundurek szkolny, i rzuciła na siebie koszulę nocną. Krzywołap wskoczył jej na łóżko, usilnie domagając się pieszczot. Hermiona pogłaskała rudego kocura za uchem, śmiejąc się w duszy. Usiadła na łóżku "po turecku" i pozwoliła by kot usiadł jej na nogach. Głaskała go, to ją zawsze uspokajało po długim i pełnym pracy dniu. Mimo wszystko Krzywołap zeskoczył z łóżka i położył się spać na poduszce, którą miał dla siebie na parapecie okna. Hermiona, niesamowicie ziewając położyła się do łóżka pogrążając się w ponurych myślach o szlamach oraz pewnym blondwłosym ślizgonie. Myśli te nie chciały odejść aż do momentu, w którym zapadła w niezbyt z resztą spokojny sen.
* Ów blonwłosy ślizgon w tej samej chwili siedział w swoim pokoju wspólnym - położonym w lochach, jak na Slytherin przystało. Z nieukrywanym śmiechem rozmawiał z Blaisem o zdarzeniach dnia dzisiejszego.
- Czyli twierdzisz, że mógłbyś mieć każdą dziewczynę w Hogwarcie...? W ciągu miesiąca? - Zaczął ostrożnie Zabini, wpierw unosząc brwi, później parskając na końcu śmiechem - Nie wierze. Udowodnij. 
Malfoy, zaciekawiony słowami ślizgona uniósł lekko jedną brew. Blaise był wyraźnie zachwycony swoim pomysłem, a to wróżyłoby źle dla Dracona Malfoya. Pomysły Zabiniego zawsze kończą się źle. 
- Masz poderwać Hermionę, przelecieć ją i upokorzyć przed całą szkołą. Zakład, że tego nie zrobisz? 
- Tą szlamę? - Zapytał Malfoy z odrazą. Blaise tylko wzruszył ramionami - Przyjmujesz albo ci nie wierzę
- Genialna Granger jest naiwna. Dobra, udowodnię Ci swoje racje. Będziesz mi sporo za to winny. - Tleniony blondyn wyszczerzył zęby w najpodlejszym uśmiechu, na jaki potrafił się zdobyć. Przez jeden krótki moment żal mu było tej biedaczki Granger. Ale zaraz pokręcił głową. To szlama. A tu chodziło o jego honor. Tu chodziło o jego reputacje. Nie mógł odpuścić. Poradzi sobie z tym zadaniem, a Szlama będzie miała nauczkę na przyszłość. Miał już pewien plan... oboje z Granger byli prefektami naczelnymi, a to dało się wykorzystać. Jedno słówko szepnięte tu, drugie słówko szepnięte tam... miło było mieć wtyki.  Blaise postanowił gdzieś jeszcze pójść - Draco nie zastanawiał się zbytnio gdzie idzie jego przyjaciel, prawdopodobnie spotykał się z jakaś slizgonka- nie obchodziło go to - jego życie, jego sprawa. Udał się jednak do swojego dormitorium, by dopracować szczegóły swojego planu. Na przelecenie Granger miał równy miesiąc... od jutra. No cóż - da radę. Musi. Miał prawie każdą wartą czegoś dziewczynę. Nie miał z tym trudności... ale Granger... była inna. Nie był tego tak pewien, jak mówił Zabiniemu. Prawdę mówiąc - zupełnie nie widział, czy to mu się uda. A tu chodziło przecież o jego reputacje... po co przechwalał się przed Zabinim? Naważyło się piwa, to teraz trzeba je wypić... zabawne mugolskie powiedzonko, które idealnie oddaje jego obecną sytuacje.

Powitanie i krótki wstęp.

                   No więc wita was stara Potterhead (stara nie stara - bo jestem już nią ponad cztery lata 'u') która zdecydowała się... stworzyć bloga. Bloga z opowiadaniami. Z opowiadaniami o mieszczącymi się w uniwersum świata Harrego Pottera, no a jakże! Będzie to opowiadanie Dramione - gdyż bardzo lubię Draco Malfoya oraz Hermionę Granger - i nie mogę znieść, że Jo zdecydowała się jednak na związek Hermiony z Ronem - to mnie załamało, gdyż rudzielca nie lubię. Dla mnie te dwie postacie świetnie do siebie pasują - uzupełniając się jak ogień i woda. No cóż.  Uprzedzam, żebyście nie spodziewali się szybkiego rozwoju wypadków w tym związku... no, jak dla mnie - jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie zanim ta para się zacznie tolerować ;) może trochę o mnie? na imię mam Natalia. Mówcie mi jednak Akuma, lub ew. Aku-Chan.
               Mam czternaście lat. Urodziłam się w lipcu. Mam ciemnoblond włosy i zielone oczy. Lubię  nie... kocham czytać książki. Kocham zwierzęta. I kulturę japonii. I Pottera. Największego bzika mam na punkcie pewnego tlenionego blondyna o nazwisku Malfoy... więc kiedy stanęłam przed dylematem czy pisać Dramione czy Fremione zdecydowałam się na to pierwsze z osobistych powodów. Chociaż rudego bliźniaka też kocham <3 Well, well, well... rozdziały powinny ukazywać się jakoś w weekendy. Nigdy nie byłam no i raczej nie będę zbyt zorganizowaną osobą - tak szczerze mówiąc to - pojawią się kiedy będę miała czas, chęci i wenę. Innymi słowy - jeżeli nie chce was oszukiwać to -  jednego dnia mogą się pojawić i dwa - trzy rozdziały, a następny miesiąc nic. No cóż - tak pracuję... artystów się nie ogranicza, czy nie mam racji?
              No więc myślę że nic więcej ani dodawać nie trzeba, ani się nie powinno. Powiedziałam wszystko to, co chciałam wam na sam początek przekazać... chyba w sposób... zbyt... chaotyczny. Ale co tam - mam nadzieję że nie... przeszkadza wam to zbytnio. Mam nadzieję, że będziecie wspierać mnie w moich bazgrołach - najbardziej boję się nie trzymania sie kanonu postaci. To jest trudne zwłaszcza przy takich postaciach jak nasz Dracon. To jest bardzo trudna postać którą naprawdę trudno oddać w przekonujący, dobry sposób zgodny z wolą autorki i jej pierwotnym zamysłem. Mam nadzieję, że tego nie schrzanię.